Idzie zima, szykuj narty...
W trakcie ferii zimowych, wiele dzieci myśli o wakacjach i swobodnej, frywolnej zabawie. Każdy jeden ze wszystkich maluchów, oddaje się wówczas zapomnieniu na dworze, bawiąc się z innymi dziećmi, rzucając śnieżkami, lepiąc bałwana oraz budując bazy ze śniegu. Nie łatwo jest być małym dzieckiem, które musi mieć tyle energii na zabawę! Wielu rodziców, decyduje się nie pozostawiać wolnego czasu dla dzieci im samym. Starają się zorganizować swoim pociechom jakoś ich wolny czas. Różnego rodzaju półkolonie, kolonie, czy też nawet rodzinne wyjazdy w tym czasie, wiążą się nie tylko z kosztami, ale również z chwilami pełnymi radości i wspaniałego, rodzinnego uniesienia oraz wspaniałych, rodzinnych wspomnień, które później będziemy mieli okazję wspominać. Jedną z atrakcji, na które możemy się zdecydować, będąc na przykład w górach, jest szkoła narciarska dla naszych pociech, które z pewnością będą zadowolone mogąc tak wspaniale spędzać swój wolny czas wraz z najbliższą im rodziną. Dzięki nauce jazdy na nartach, dzieci zapoznają się z wieloma rzeczami związanymi nie tylko z nartami, ale również z ich bezpieczeństwem na stoku narciarskim, oraz z wieloma innymi przydatnemu każdemu młodemu narciarzowi rzeczami.
W szkołach narciarskich, czynnych w sezonie zimowym, szczególnie w trakcie sezonu ferii zimowych, kiedy to właśnie najmłodsi królują na stokach, obowiązują zazwyczaj nieco wyższe ceny. Dziej się tak dlatego, że każda szkółka narciarska chce jakoś zarobić na swoje utrzymanie, a niejednokrotnie jest tak, że to właśnie w trakcie takich zjazdów ferii zimowych, nadrabiają wszelkie swoje wydatki z całego roku. Można śmiało powiedzieć, że w trakcie sezonu zimowego, szkoły narciarskie, a w każdym razie zdecydowana większość z nich zarabia około siedemdziesięciu procent całych swych wydatków. Stanowi to całkiem niezły wynik jak na dwa miesiące pracy. Realia są jednak takie, że w trakcie dwóch miesięcy, instruktorzy pracują nawet po czternaście lub szesnaście godzin na dobę. Nie mają chwili wytchnienia w trakcie swojej pracy. Szczególnie malutkie szkoły narciarskie przeżywają wówczas swój kryzys, bowiem zwyczajnie nie ma kto zastąpić instruktorów w razie potrzeby, a wszelkie kursy i szkolenia są z góry ustalone, umówione i ich termin jest na ogół nieodwołalny, gdyż kursy są w dużej mierze już opłacone. Nie znam jednak żadnego instruktora, któremu taki właśnie stan rzeczy przeszkadzałby w jakimkolwiek stopniu. Dzielnie radzą sobie z wykonywaną pracą i nigdy nie narzekają na nadmiar obowiązków.
Kolejną cechą z którą możemy się spotkać, jeżeli chcemy aby szkoła narciarska zaopiekowała się edukacją sportową naszych dzieci jest to, że każdy instruktor, to najczęściej uosobienie spokoju i wytrwałości. Wyobraźcie sobie państwo, jak nieziemsko wielką kondycję muszą mieć instruktorzy nauki jazdy na nartach, aby cały dzień szurować po stoku, praktycznie bez objawów większego zmęczenia. Na domiar ich pogoda ducha i radość wypływająca z wykonywanego zawodu, jest wręcz wszechobecna w całej grupie! To właśnie tacy ludzie, uczą nasze dzieci jazdy na nartach czy snowboardzie! Dzięki nim właśnie możemy być spokojni o bezpieczeństwo czy też solidną edukację naszych pociech, bowiem są to ludzi, którzy wykonują swój zawód z pasją całkowicie się mu oddając. Ciekawym jest, że w dziewięćdziesięciu pięciu procent przypadków to właśnie ludzie, mający wielką pasję do narciarstwa czy innych sportów zimowych ? trafiają na stanowiska instruktorskie. Faktem jest, że aby posiąść umiejętności, które pozwalałyby na wykonywanie tego typu pracy, trzeba owy sport po prostu wielbić całym sercem, jeżeli nie zwyczajnie kochać. Inną rzeczą są względy finansowe, które warunkują stosunkowo wysoką pensję każdego instruktora, sądzę jednak, że bardzo zasłużoną. Jeżeli bowiem każdy z nas wykonywałby swoją codzienną pracę z taką pasją i zaangażowaniem, wówczas nasz świat byłby idealny, wszyscy chodziliby szczęśliwi, a rzeczy, które wykonujemy na co dzień, doprowadzone byłyby do perfekcji!
Wielu z nas, nie musi się więc bynajmniej obawiać o bezpieczeństwo naszych dzieci. Wierzcie mi, że są one w dobrych rękach. Nie wykluczam oczywiście wszelkiego typu obtłucze czy skręceń. Nastawmy się na to, że jest to standardowa kontuzja, która każdy narciarz musi chociaż raz czy dwa? a czasem nawet i więcej przeżyć w sowim życiu. Nie są to jednak skomplikowane kontuzje. Instruktorzy nie pozwalają się naszym dzieciom rozpędzać zanadto, a jeżeli dziecko się już rozpędzi, to natychmiast udzielana jest mu pomoc i wskazówki co zrobić, aby jak najszybciej się zatrzymać. Bezpieczeństwo na stoku jest najważniejsze. Pamiętajmy o tym sami, powtarzajmy to dzieciom. To bowiem będzie jeden z warunków przystąpienia naszego dziecka do jakiegokolwiek kursu. Dziecko musi zdawać sobie sprawę z tego, jak wiele szkód i jak mocno może siebie innych zranić na stoku narciarskim, tylko i wyłącznie przez własną nierozwagę i brawurę. Prawda jest jednak taka, że początkujący narciarze praktycznie nigdy nie stwarzają dużego zagrożenia. Większe zagrożenie stawia przed nami brawura i nierozwaga młodych ludzi, pozbawionych wyobraźni, przeświadczonych o swoich doskonałych umiejętnościach jeździeckich. Jest to jedno z najgorszych połączeń.
- Projektowanie stron
- Pozycjonowanie
- Rekrutacja
Nierozwaga na stoku to jedna z najgorszych rzeczy, które spotyka narciarz. Strona traktuje o tym, jak jej unikać, oraz jak w bezpieczny sposób uczyć się jeździć na nartach.